Nie wierzę, że nie poznałam Katherine. Jak ta suka mogła to
zrobić Julce? Zabiję tą wywłokę. Co ja gadam? Ja ją po prostu zajebię!
-Dess chodź tutaj- usłyszałam głos ojca z salonu. Zbiegłam
po schodach. W salonie siedzieli już Nik, Elijah, Cole i tata. Usiadłam obok
Nika. – Destiny mów co ty wymyśliłaś z tym Aresem? Nie wskrzesisz matki, bo to
niemożliwe. Ares chce tylko zniszczyć bramę do zaświatów. Wziąć lekarstwo i
znowu być z ukochaną. On nikogo nie wskrzesi.
-Jak to?!- wrzasnął Elijah. Co ten kretyn znowu wymyślił.
Spojrzałam na Nika, który miał ten sam wyraz twarzy co ja, Cole i tata.
-Elijah, czy ty…- to sukinsyn. Chciał żebym wskrzesiła
Aresa, bo ten kretyn chce odzyskać Rose. Nie czekając długo chwyciłam osikowy
kołek i rzuciłam w niego. Na moje nieszczęście nie trafił go. Rzuciłam się na
niego. Chwyciłam za jego serce. Jęczał z bólu. Ścisnęłam jeszcze mocniej, a on
miał łzy w oczach.
-Zabiję Rose tak jak tą jej głupią siostrzyczkę bliźniaczkę
Katherine!- wrzasnęłam.
-Co?!- zdziwił się ojciec. No tak, czyżbym zapomniała
wspomnieć, że się z nią spotykał? Oj mój błąd. Byłoby mi szkoda, ale nie jest,
bo Rose jest też podłą dziwką. Nik z Colem zdjęli mnie z poturbowanego 22
latka.
-Nic, przecież ja…- zaczął się tłumaczyć.- nie moja wina, że
zabiły naszą matkę- wzruszył ramionami.
-Ty zjebany skurwielu!- próbowałam się wyrwać z uścisku
moich dwóch starszych braci, żeby powtórzyć scenę wyrwania mu tego podłego,
egoistycznego serca, ale nie mogłam.
-Uspokój się dziewczynko, bo to ja cię zaraz przekuję
kołkiem- koniec. Za pomocą mocy podłoga rozstąpiła się. Potem złączyłam ją, tym
samym uwięziłam jego nogi w podłodze, w centrum salonu.
-Dess uwolnij go- zażądał ojciec.
-Nie, bo jest nic nie wartym gnojem!- wyrwałam się i podeszłam do niego. Spojrzałam
mu w oczy, nie żałował. Nie przeżywał śmierci matki jak ja, Cole i Nik. Nie
miał uczuć. Był, a właściwie to jest egoistą, bo jej na to pozwolił. Wymierzyłam
mu solidnego policzka. Lekko się skrzywił. – jak coś się stanie moim
przyjaciołom, jak Katherine im coś zrobi, albo Ares to bez skrupułów wyrwę ci
serce a potem cisnę nim w ogień. – pobiegłam do swojego pokoju. Wybrałam numer
do Julki, odebrała za drugim sygnałem.
(rozmowa, K- Katherine, D- Destiny)
D- Julka co robisz?
K- sorki blondi, ale to ja Katherine
D- o to nawet lepiej
K- niby czemu?
D- szykuj się na śmierć ty i ta twoja siostra
K- Rose nie żyje, bo zabiła ją Emilly, która też nie żyje,
bo ja ją zabiłam
D- ale przecież Ares ją wskrzesi- powiedziałam zgrywając się
z niej.
K- i wtedy zabijemy Julkę, Agę i waszych znajomych
D- ta to na pewno, ale chyba w następnym życiu- rozłączyłam
się. Zmęczona położyłam się spać.
*Julia*
Powoli zaczęło się ściemniać, dlatego przeniosłam się do
domu. Wzięłam z garderoby ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam relaksujący
prysznic, a następnie ubrałam się, a
włosy tylko wysuszyłam i rozczesałam. Byłam gotowa. Teleportowałam się do
pokoju Zayna. Stał w samych spodniach przed szafą. Zaszłam do od tyłu i
objęłam.
-Hejka- obrócił mnie przodem do siebie i musnął moje wargi.
– weź mi wybierz jakąś koszulkę, bo chce laski powyrywać- zaśmiałam się i
wyjęłam z jego szafy czarną koszulkę z logo Nirvany. Podałam mu ją, a on szybko
wciągnął ją przez głowę. Poprawił fryzurę, a potem złapał mnie za nadgarstek.
Zeszliśmy na dół. – mamo wychodzimy- powiedział swojej rodzicielce, a ona kiedy
nas zobaczyła tylko się uśmiechnęła. Wyszliśmy na zewnątrz. Było już ciemno,
jedyne światło to te z latarni. Szliśmy ramie w ramie.
-Gdzie idziemy?- zapytałam.
-Do klubu. Potańczyć i coś zjeść, a i wyrwać jakieś laski-
uśmiechnął się.
-I chłopaków- wystawiłam mu język. Dołączyli do nas jego
kumple.
-Siemka Jula, dawno cie nie widziałem- przytulił mnie Matt,
ten blondyn( aut. Kumpel Zayna rozdział 9).
-Wiem, ale miałam małe kłopoty- zaśmiali się, a potem
weszliśmy do klubu „hell” . Hehe piekło. Podeszliśmy do baru i zamówiliśmy
jakieś drinki, Matt i reszta szybko się schlali, dlatego nie przeszkadzało im,
że poszliśmy z Malikiem zjeść. Podszedł do jakiegoś narkomana i zahipnotyzował,
potem wpił się w jego kark. Nie czekając na zaproszenie dołączyłam do niego.
Miałam całą twarz w krwi, ale nie przeszkadzało mi to w tańczeniu. Zayn zaczął
łowy, podszedł do jakiejś blondynki i zaczął flirtować. Nie minęło nawet pięć
minut a oni już się lizali. Czy byłam zazdrosna? Nie, przecież jesteśmy
przyjaciółmi, może robić co chce. Gdyby nawet miał ją tu zgwałcić przy wszystkich, nie
przeszkadzałoby mi to. Jest dorosły może robić co chce. Mhy ciacho, śliczny
chłopak przy barze. Przystojny brunet w niezłym opakowaniu. Co mi tam.
Podeszłam bliżej i się przysiadłam. Pił Jacka Danielsa. Jego ubranie było
przesiąknięte dymem tytoniowym. – siemka przystojniaku- spojrzał na mnie i się
uśmiechnął.
-Poproszę jeszcze jednego, dla tej ślicznotki- barman podał
mi szklankę z cieczą, którą wypiłam.
-Idziesz tańczyć?
-Jasne- wstaliśmy i ruszyliśmy na parkiet. Tańczyliśmy do
piosenki Calvina Harrisa „feel so close”. Jego dłonie powędrowały na moje
biodra, a moje na jego szyję. W jego oczach było pożądanie. Ale jazda. Przemknęło mi przez głowę. Wpiłam
w jego malinowe wargi. Odwzajemnił. Przyciągnął mnie do siebie i trzymał za
pośladki. Poczułam, że ktoś łapie mnie za bark i odciąga od mojego Adonisa.
Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna z grymasem wymalowanym na twarzy.
-Co ty odpierdalasz?!- byłam wściekła.
-Liżesz się z jakimś gościem, zachowujesz się jak dziwka!- o
co on mi tu się rzuca?
-Ty leciałeś w ślinkę z tą dziunią- wskazałam na dziewczynę
za nim- a ja nie mogę z nim?!
-Właśnie tak- warknął. Złapał mnie z całej siły za
nadgarstek i wyprowadził na zewnątrz. Staliśmy naprzeciwko siebie. – no co?-
wzruszył ramionami.
-Czemu to zrobiłeś? On był zawodowy- miałam do niego
wyrzuty.
-Bo cię lubię, a jemu chodziło tylko o jedno
-Tobie wczoraj też o to chodziło!
-Ja mogę, on nie- palant-
ale twój.- uśmiechnęłam się przygryzając przy tym wargę- chodź się przejść, ale
po Florencji- złapałam go za nadgarstek i przeniosłam do mojego miasta.
Spacerowaliśmy po parku. Na niebie była pełnia księżyca. Niezwykła noc.
Przysiedliśmy na jednej z ławek i tępo gapiliśmy się w srebrny księżyc. Tak
jakoś wyszło, że oparłam głowę o jego bark. Pocałował mnie, oddałam. Chwilę
później siedziałam już na nim okrakiem i całowałam namiętnie jego wargi. Po
jakimś czasie odprowadził mnie do domu. W progu przywitali nas rodzice.
-Julka powiesz mi gdzie się włóczyłaś?- warknął ojciec.
-No, ale chodzi ci o dziś czy wczoraj?- Zayn i Aga zaśmiali
się pod nosem, a mama pokiwała głową z politowaniem.
-Ogółem!
-Okay no to wczoraj byłam u Zayna i dzisiaj też.
-To wy raz…
-Ył nie!- powiedzieliśmy równocześnie z Malikiem i
pokiwaliśmy głowami na boki.
-Jasne- powiedziała Agata- tylko, że cały czas spędzacie
razem.
-To źle, że mam przyjaciela? Przeszkadza ci, że Zayn zajmuje
jedno z nielicznych miejsc na moimi liście osób, których nie zabiję?- stanęłam
na przeciwko niej. – mogę ci powiedzieć, że też na niej jesteś z Liamem,
Harrym, Niallem, Lou, Dess, Caro i Eleną. – wywróciła oczami. Idziemy do ciebie?- ta, chodź.- już
mieliśmy iść do mojego pokoju, ale zatrzymał nas mój tata.
-Co to jest?!- wskazał na nas.
-Nie co tylko kto. Ja i Malik- mama nie potrafiła zachować
powagi, tak jak Aguś i Zayn.
-Pytam dlaczego porozumiewasz się z nim w myślach!
-Nie wiem, tak jakoś wyszło, ale to jest fajne- pociągnęłam
mulata za rękę do siebie. – oglądamy coś?- pewnie.
Włączyłam pierwszy lepszy film, a potem zajęłam miejsce obok Zayna, na moim
łóżku.
/rano/
-Julia wstawaj- ktoś mnie szturchnął. Wiedziałam, że to
tata, bo to zawsze on mnie budzi. To też, dlatego robimy TO w azylu mojego
przyjaciela. Mój tata jest nieobliczalny, ale kocham go, bo martwi się o mnie.
Jestem jego małą księżniczką. Przetarłam powieki, a później je uniosłam. Na
materacu siedział Malik, a na krześle obrotowym tata.
-Dzień dobry- mruknęłam pod nosem.
-To ja idę się przebrać, a potem po ciebie przyjdę, oki?-
powiedział Zayn, a ja przytaknęłam. Pocałował mnie w policzek i zniknął.
-Ta, to ja też pójdę się ogarnąć- wskazałam na drzwi łazienki.
Wstąpiłam jeszcze do garderoby po ubrania, a potem do pomieszczenia wykonanego
z kafelek. Szybki prysznic, a potem nałożyłam na siebie to.
Włosy rozczesałam i pomalowałam się. Wyszłam z łazienki, a w pokoju nadal
siedział tata.
-Przebierz się Julka- powiedział jakby znudzonym głosem.
-Nie, tato mów co się stało
-Nie nic- dobra dość tego cyrku. Zaczęłam grzebać w jego
myślach teraz jestem silniejsza.
-Ale jak wujek nie żyje?!- zdziwiłam się, bo bardzo lubię
wuja Adama.
-Skąd to wiesz?! – warknął, a potem wstał.
-Ciocia i Holly też?!
-Julia skąd to wiesz?!
-Po prostu wiem, czytam ci w myślach jestem czarownicą i
wampirem! Heloł to takie dziwne?! – w pokoju pojawił się mulat.
-To co idziemy?
-Zaraz Zayn tylko dokończę rozmowę z moją córką-
wypowiedział przez zaciśnięte zęby. – Julia nie mieszaj się w to i nie
zadzieraj z Aresem i Katherine proszę nie chcę was stracić.
-Katherine ich zabiła? Ja ją rozkurwię- złapałam przyjaciela
za rękę i przeniosłam do Sawet. – jebana suka- mamrotałam pod nosem. Szliśmy do
placówki, kiedy na schodach pojawił się Kacper.
-Hejka słońce- chciał mnie objąć, ale nie pozwoliłam mu na
to.
-Gdzie ta dziwka?!
-O kim mówisz?- głupka to on nie musi udawać. Zresztą to mu
nawet nie wychodzi.
-Katherine, gadaj kundlu- złapałam go za gardło i uniosłam
troche.
-Nie wiem zniknęła po tym jak ją prawie zabiłaś- był
przerażony, nie miałam zamiaru go puszczać, ale został uwolniony za pomocą
Malika, który mnie od niego odciągnął. Zamiast w-fu mieliśmy apel, dlatego
poszliśmy na boisko.
-Uczniowie, których uczy Aria Grande pojadą na kilka dni na
wyspę ognia, aby opanować swój żywioł. Spakujcie się i wsiadajcie do autobusu.
– nie czekając dłużej poszłam po rzeczy do pokoju, a potem znowu na plac, gdzie
czekał już bus.
-Jula, czekaj!- odwróciłam się i zobaczyłam Hazza z
zaciszem. – z kim siedzisz?
-Z tobą- zaśmiał się. Wsiedliśmy do środka transportu i
zajęliśmy miejsce z przodu, bo cały tył był już zajęty. Fajnie nam się ze sobą
rozmawiało. – a ty i Caro jakieś postępy?- poruszałam brwiami, a on znowu się
zaśmiał.
-Jesteśmy razem, a ty i twój palant
-Co wyście powariowali wszyscy? My się tylko przyjaźnimy-
zrobił dzióbek, przymknął oczy i poruszał pionowo głową. Cała podróż zajęła nam
jakieś 3 godziny. Ta wyspa jest zajebista, w powietrzu latają smoki.
Wysiedliśmy i poszliśmy do hotelu, fajnie. Pokoje były dwuosobowe, dlatego
miałam go z Stylesem. Jedno łóżko było pod ścianą, a drugie pod oknem. Podłoga wykonana
z ciemnych paneli, a ściany niebieskie. Torby rzuciliśmy w kąt. Zmieniłam buty,
na takie z płaską podeszwą i poszłam razem z loczkiem zwiedzać. Wszędzie były
wulkany i skały wulkaniczne. Podłoże było popękane. Kręcą mnie takie klimaty.
Nagle przed nami pojawiły się dwa smoki. Jeden z nich był zielony, a drugi
niebieski.
-Odejdźcie to nie jest miejsce na zwiedzanie- powiedział
niebieski, to on był tym silniejszym.
-Nie, chcemy pooglądać. – oznajmiłam.
-Jesteście tylko niedoświadczonymi czarodziejami, którzy nie
potrafią posługiwać się ogniem.- odezwał się zielony.
-Nie trzęś ogonem, nie chcemy ukraść waszych skarbów-
przybiłam żółwika z lokatym przyjacielem.
-Sami tego chcieliście- zaczęły ziać na nas ogniem.
Rozdzieliliśmy się i każde schowało się za jakąś skałą. Ja biorę niebieskiego, a ty zielonego. Powiedziałam chłopakowi,
przytaknął. Nagle skała przede mną rozsypała się na miliony kawałeczków. –
walcz!- powiedział smok. Smoki są inteligentne i znają nasz język. Nie lubią
upartych ludzi, którzy nie potrafią posługiwać się czarami. Ja jestem uparta,
ale potrafię. Zmieniła się w ogień i ciskałam w niego pociskami. Dzięki temu,
że zmieniłam się w żywioł mogłam latać. Stworzyłam ogromną kulę i rzuciłam na
łuskowatą jaszczurkę. Jest silny. Może czas troche poeksperymentować, tak jak
na Katherine? Zrobiłam kulę z wszystkich żywiołów i wymierzyłam w jego
kierunku. Trafiła go, a ogromny gad opadł na ziemię. Harry i zielony smok
zaprzestali walki. Obserwowali mnie dokładnie. Nie czekając dłużej podbiegłam
do mojego przeciwnika. Umierał. – jesteś potężna. Najlepsza przeciwniczka jaką
miałem- usiadłam na piętach i zamknęłam oczy. Przyłożyłam dłonie do jego rany,
przy karku i przycisnęłam. Skupiłam całą moc i go uzdrowiłam. Wstał i mi się
pokłonił. – proroctwo się wypełnia.
-Co jakie proroctwo?- zdziwiłam się z lokatym. – nie
uderzyłam cie za mocno?- zaśmiałam się nerwowo.
-Proroctwo spisane przez pierwotnych. Ty jesteś nadzieją na
ocalenie świata ludzkiego i magicznego, kiedy wybuchnie wojna. Musisz zyskać
jeszcze wsparcie innych istot. – podał mi do ręki jakiś sznurek.
-Po co mi sznurek?- zmarszczyłam brwi.
-Układanka, a to część niej, od każdej istoty, której
pomożesz, zyskasz zarwanie lub wygrasz w uczciwej walce, jak ze mną dostaniesz
jakąś część. Kiedy zbierzesz wszystkie będziesz mogła nas wezwać do ostatecznej
bitwy. Tylko pilnuj ich- pokiwałam twierdząco głową, że rozumiem. Smoki
odleciały.
-Dlaczego odłączacie się od grupy?- usłyszeliśmy za nami.
Podskoczyliśmy ze strachu, a potem
odwróciliśmy się przodem do istoty. Przed
nami stała młoda dziewczyna, z długimi, białymi włosami za piersi. Ubrana w
brązowy stanik i krótką spódniczkę tego samego koloru, miała bose stopy.
Harremu aż się oczy zaświeciły. – pytałam czemu…
-Słyszałam- warknęłam. Nie lubię gdy mi się coś powtarza dwa
razy. Złapałam loczka pod rękę i poszliśmy do Arii. – kiedy wracamy do domu, bo
tu jest nudno.
-Za dwa do trzech dni, a co tęsknisz za Malikiem- wbiłam mu
łokieć w brzuch.
-To jest mój przyjaciel. Rozumiesz mnie czy nie za bardzo?-
zaśmiał się, a nad nami pojawił się niebieski i zielony smok. Wylądowały przed
nami.
-Czy Ares już powstał?- zapytał zielony gad.
-Prawdopodobnie tak, a co?
-Dowiesz się niebawem- znowu wzbiły się w powietrze.
-Dlaczego one was nie zabiły?- zdziwiła się białowłosa.
-Bo jesteśmy kumplami- odpowiedział z rogalem loczek i
zarzucił ramię na moje barki. Szliśmy przed siebie, aż dotarliśmy do dużego
głazu, gdzie stała Aria i inni uczniowie. Jakieś laski dźwignęły wieko dużego
kufra, a moim oczom ukazały się smocze jaja. Potem mały smok, który zieje na
klocek. Słodki był. Taka mała łuskata jaszczurka. Taka… taka… nie umiem znaleźć
przymiotnika żeby go określić.
-Słodziak- pisnęłam.
-No wiem, Caro też sądzi że jestem słodki-przeczesał dłonią
swoje loczki.
-Mówiłam o smoku panie skromny- trzepnęłam go w ramię. Tak
minęły kolejne dwa dni, na wyspie ognia i smoków. Mam jakieś dziwne przeczucie,
że za niedługo coś się stanie. Coś złego i ktoś umrze. Nie mogę pozbyć się tych
myśli. Jeszcze ta idiotka zabiła mojego wujka, ciotkę i kuzynkę Holly. No to
już szczyt. Tata kazał mi się nie mieszać, dlatego nie będę, ale tylko NA
RAZIE. Muszę wymyślić jakiś plan, a jeszcze ta wojna wtf? Co to ma być, a co
jak zawiodę? Co jak wszyscy umrzemy? Co jak wszystkich zawiodę? Oni na mnie
liczą, a przeze mnie mogą umrzeć. O boże. Czy ja zaczynam panikować? Pytam
serio? Bo to jest lekki stres, ale ja przecież się nie boję. O kurwa panika
mnie ogarnęła.
_________________________
Dobra zacznijmy od tego, że dzięki za komy. Rozdział pisałam przez bite trzy dni, a dlaczego? Po pierwsze nie było czasu, po drugie mały brak weny, a na koniec troche dużo nauki. Jeszcze za tydzień mam EGZAMIN GIMNAZJALNY. Jakaś masakra. No, ale jeszcze raz dzięki, że komentujecie, obserwujecie i głosujecie w ankietach po prawej stronie. Miłego dnia miśki ;**
Rozdział megaa <3 Uwielbiam Cie normalnie xD No wez ej blagam niech oni beda razem,bo to widac,ze Malik sie męczy :D heh no i ogolnie to nie wiem jak inni ale ja nie mogę doczekac sie tej wojny :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ;) :*
Pozdro :** xx
Mega! Nie mogę sie doczekać next'a! Powodzenia na testach :* Karolaaa
OdpowiedzUsuńdzięki ;**
UsuńSuper ! Czekam na next'a . jesteś genialna ! Zapraszam do mnie : http://vampiress-and-1d.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCudooo! *________*
OdpowiedzUsuńCzekam na następny! :D
Pozdrawiam i życzę weny :3
Fajnyy :D Niech Julka będzie z Zaynem! Uwielbiam tą parę. Normalnie kocham <3 Będę ich shippować (xdd) jeśli będą razem ;>. Czekam z niecierpliwością na next i to jak będzie już ta wojna i w ogóle wszystko ^^
OdpowiedzUsuńMam pytanie: Ile planujesz rozdziałów do epilogu?
http://beauty-rich-and-famous.blogspot.com/
http://opowiadania-paulikka.blogspot.com/
szczerze? to nie wiem ile rozdziałów ;P
UsuńZajebisty rozdział.!!!
OdpowiedzUsuńPowodzonka na testach.:3
Czekam na następny. X3
Kurde to jest boskie <3 powodzenia na egzaminach
OdpowiedzUsuńGenialny rozdział. Szybko dawaj następny.
OdpowiedzUsuńŚwietne, Harry, jak widać bardzo skromny ; p
OdpowiedzUsuńWeny < 333
Powodzenia w testach.!
Julka.
Przepraszam,za spam: Chcesz wiedzieć jak potoczy się dalej losy Louisa i Laury! Jak tak to wpadnij na nowy rozdziała ;) http://emmma9832.blogspot.com/2013/04/13stan-bogosawiony.html
OdpowiedzUsuń