niedziela, 28 lipca 2013

2.7. czy ty…




*Julka*
Obudziło mnie coś obślinionego i szorstkiego na policzku. Leniwie otworzyłam oczy i podniosłam się. No tak przecież uprowadziłam psa. Wstałam i rozprostowałam kości. Potem nasypałam cerberowi karmy i dałam wody. To dzisiaj. Dziś zobaczą mnie po raz pierwszy od śmierci. Będę walczyła razem z nimi. Przeciwko Zaynowi, czy to dziwne, że zaczyna boleć mnie brzuch? Czemu mnie boli brzuch, skoro my nigdy nie byliśmy razem? Byliśmy przyjaciółmi, ale jego zdrada boli. Czemu zostawił naszych przyjaciół, skoro tylko mnie nienawidzi? Nie będę się nim przejmować, bo dostanie nauczkę. Zaczęłam przecinać skórę lwa nemejskiego, a potem za pomocną mocy zmieniać skrawki w peleryny. Szybko skończyłam, dlatego ubrałam pelerynę ojca i przeniosłam się do Sawet, do naszego pokoju. Nie przewidziałam tego, ponieważ wszyscy siedzieli na łóżkach. Położyłam nakrycia na łóżku Destiny i chciałam odejść.
-Co to jest?- zapytał Harry. I co teraz przecież rozpoznają mnie po głosie. Chociaż może i nie? Złapałam prawą dłonią za policzek i zaczęłam sie zastanawiać nad odpowiedzią.
-Załóżcie to na wojnę- powoli miałam iść, ale znowu pytania.
-Kim jesteś?- otoczyli mnie, chociaż nie widzieli. Spojrzałam na autora tych słów, którym była Aga.
-Dowiesz się już niedługo. Bądźcie o 12.10 na Placu Świętego Piotra w Rzymie. Pomogę
-Zaczekaj, czy ty… - zawahał się Tomlinson- czy ty jesteś duchem?
-Nie
-A Julka? Co z nią?- dopytywała Dess.
-Po prostu tam bądźcie – zniknęłam. Dziwnie się czuję okłamując ich, ale dowiedzą się za kilka godzin. Teleportowałam się do swojego pokoju we Florencji. Z garderoby wyjęłam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam na jeszcze wilgotne ciało czarną bieliznę. Na górę czarne szorty z ćwiekami, czerwoną bluzkę na ramiączkach oraz szarą kurtkę. klik. Na stopy założyłam buty. Pomalowałam oczy eyelinerem i tuszem, a usta szminką. Mimo, że jestem nieboszczykiem chce dobrze wyglądać. Martwym też chyba wolno? Przeczesałam dłońmi włosy i głęboko westchnęłam. Wróciłam do jaskini i zabrałam różdżkę Merlina, pas Hipolity, gwizdek oraz mojego zwierzaka. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12.10 już czas. Przeniosłam się na miejsce bitwy.
*Agata*
Kim była ta zjawa? Nie widzieliśmy jej, ale słyszeliśmy. Nie potrafimy rozpoznać jej po głosie. Cały ranek, czyli od godziny odwiedzin tego… stwora? Nie, nie brzmiał jak stwór. Mara. Też nie dobre określenie. To może mara, która jest naszym sprzymierzeńcem? Tak, sądzę że to określenie jest o niebo leprze od stwora.
-A zastanawialiście się, co będzie jak przegramy?- zapytały w tym samym czasie aniołki, a później zachichotały. Często im się zdarza mówić w tym samym czasie.

-Kogo to obchodzi, jak wyrwą nam serca to i tak nie będziemy się tym martwić, bo będziemy martwi- wzruszył ramionami Harry. Popatrzyłam na Liama, który tępo się na mnie patrzył. ‘Będzie dobrze, przejdziemy przez to razem’ przesłał mi myśl. Ostatnio cały czas to powtarza. Zaczynam wierzyć, że on sam już w to nie wierzy. Potrzebujemy motywacji, a na razie jesteśmy bandą pesymistów, którzy mimo swoich niezwykłych umiejętności nie potrafią się zmobilizować i przystąpić to bitwy, która zadecyduje nie tylko o ich losach, ale także całego świata. Julka, albo i nawet Destiny by mogła nas zachęcić, tylko że Jula nie żyje, a Dess nie ma ochoty. Cały czas powtarza nam, że to nie ma sensu. ‘Po co próbować i się starać, skoro wiadomo, że od początku jesteśmy na straconej pozycji? To tak jakbyś pływała w basenie z rekinem i liczyła na łut szczęścia, że cie nie pożre, bo pojawi się inna ofiara. Tylko, że tej innej ofiary nie ma.’ To powiedziała nam wczoraj. Nagle po całym pomieszczeniu rozległ się dźwięk jakby dzwonienia budzika. Odruchowo spojrzeliśmy wszyscy na Louisa.
-O sorry- powiedział speszony wyłączając źródło hałasu- 12.10 idziemy- wstaliśmy i ubraliśmy się w peleryny przyniesione przez ‘Marę’.
-To jest skóra lwa nemejskiego- stwierdził mój chłopak. Popatrzeliśmy na niego dziwnie. Przecież nikt nie ma na tyle odwagi, aby zabić i oskórować tego lwa. No chyba, że Herkules. Złapaliśmy się za dłonie i teleportowaliśmy do Włoch.
-Jesteście…- stwierdziła Mara.
*Zayn*
Dziś bitwa, będą walczyć o losy świata. Właśnie ONI będą. Mówiąc oni mam na myśli Aresa, Nerona, Elijah’ a, Kacpra, Katherine, Susan i resztę armii sobowtóra Julii oraz Agata, Liam, Louis, Harry, Elena, Alison, Bonie, Niall, Caroline i armia światła. Heh nawet nie wiem po co im to. Wszyscy się pozabijają. Tak jak mówiła wyrocznia: ‘Nie wiedzę niczyjej przyszłości’. Wnioskuję, że ten świat będzie świecił pustkami. Nie będzie ludzi, zwierząt, roślin, magicznych istot. Nie będzie życia.

-Zayn chodź- leniwie wstałem z kanapy i teleportowałem się z Katherine oraz resztą na plac bitwy. Tamci już czekali. Spojrzałem na nich, a później na ich przeciwników. Nie będę walczył. Może jestem tchórzem, ale nie będę się w to bawił.
-Zayn, jeszcze możesz zmienić zdanie- powiedziała jakaś istota. Wywróciłem oczami i przeniosłem się do Sawet. Usiadłem na jakiejś skale położonej kilkanaście metrów nas ziemią i opadłem na plecy.
-Szkoda, że tak zajebisty świat będzie zniszczony- westchnąłem. Zamknąłem oczy i cieszyłem się resztą tego dnia zagłady. 
____________________________________
Hej postanowiłam dodać dzisiaj, wiem, że szybko, ale zmotywowaliście mnie komentarzami ;d postanowiłam potrzymać was jeszcze troche w niepewności ;p co myślicie o tym rozdziale? 

10 komentarzy:

  1. Boski *.* Kurde myślałam, że już w tym rozdziale zobaczą Julię. Musiałaś? -.-"Nieważne i tak Cię kocham :3
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ;D
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. Mam nadzieję, że niedługo odkryją kto jest tą "Marą" ;) Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też liczyłam na Julkę ;) Zayn jest łatwowiernym dupkiem, ale jak się ma do czynienia z Kathrinne, to mu się nie dziwie. Widzę, że wena dopisuje :D Poturbowałaś moje nerwy i teraz zżera mnie ciekawość co będzie dalej :/ Nie wiem jak wytrzymam do nexta.. <3
    Katie xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne, ale daj tą bitwę i mam nadzieję, że Zayn może się opamięta tak w trakcie bitwy czy coś... ; 33

    Julka.

    OdpowiedzUsuń
  5. super !!! juz się nie moge doczekac :******

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mi się podoba ten rozdział ;) znajdę wolna chwilę to zacznę czytać od początku ;)
    zapraszam na gust-of-truth.blogspot.com pojawił się Prolog, może Cię zainteresuje ;) x
    przepraszam za SPAM ~Franky

    OdpowiedzUsuń
  7. to ten, no, lol. kiedyś to czytałam, potem zapomniałam i teraz wchodzę i WOW.xd serio, genialne, muszę nadrobić resztę bejb.;*
    birds-in-a-cage.blogspot.com - zapraszam, mile widziane komentarze.:) x

    OdpowiedzUsuń