piątek, 5 lipca 2013

2.4. brzydzę się tobą

w tle


Potem w moim pokoju pojawił się Malik. A ten co tu robi? Gdzie ma tą wywłokę? Co znudziła mu się?
-Pieprzona idiotka- przysiadł na moim łóżku, a w dłoni trzymał moje zdjęcie. – jesteś szczęśliwa?
-Nie, bo wolisz Katherine, a mówiłeś, że kochasz- palnęłam nagle, a on zaczął rozglądać się po całym pomieszczeniu.
-Julka, to nie tak
-A jak!? Jesteś fałszywy. Nigdy ci na mnie nie zależało- czułam się jak idiotka. Siedzę na biurku i gapię się na niego, ale on mnie nie widzi, bo nie może na razie mnie zobaczyć.
-Nie mów tak!- podniósł głos i wstał. Wściekły podszedł do okna. – gdybyś tylko tu była…
-A jeśli jestem?
-Ale cie nie ma!- dobra wmawiaj sobie to dalej. – gdybyś tu była nigdy by do tego nie doszło.
-Chciałeś zabić Dess, a wszystko to dlatego, że pieprzyłeś się z Katherine
-Jula…
-Zawiodłam się na tobie, myślałam, że masz chodź odrobinę gustu, ale nie, pakujesz się do łóżka z nią!
-Sama spałaś z Kacprem!
-Nie znałam cie wtedy, brzydzę się tobą. Wyjdź z mojego pokoju- czułam, że oczy robią mi się szklane. Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona. Chłopak już miał wyjść, ale się zatrzymał.
-Wiesz, że jakbyś tu była, było by inaczej. A ona wygląda jak ty, brakuje mi ciebie
-Nie wierze, że jesteś aż tak tępy- nie mam zamiaru go dłużej słuchać i tych jego tłumaczeń.
-Julka, ty sama nie jesteś święta
-Nie pieprzyłam się z twoim wrogiem- wkurwiona wyszłam z domu i poszłam się przejść. Teraz mogę robić, co tylko chcę, bo i tak mnie nikt nie widzi. Mogę pokonać Katherine i pokazać Zaynowi, że źle wybrał. Muszę odzyskać szkatułkę. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 13.20 w Sawet odbywają się jeszcze lekcje, dlatego postanowiłam się tam przenieść i zabrać moją własność. Tak jak przypuszczałam nikogo nie było w naszym pokoju. Na suficie – bo tam była szkatułka- była pokrywa, którą odsłoniłam i wyjęłam drewniany kuferek, który mogłam otworzyć tylko ja lub Malik. Uniosłam wieko i wyjęłam… wow złożyli cały. Podziwiam ich. Zabrałam gwizdek i zawiesiłam na szyi. Schowałam z powrotem skrzynkę i siedziałam na tym łóżku jak durna. Do pokoju weszła cała paczka. Zmienili się. Są smutni i zbyt poważni.
-Zayn jest po stronie Katherine, a my nic na to nie poradzimy. On posłuchałby tylko Julki- ta wątpię w to. Harry powinien zastanowić się nad tym co mówi, jakby nie zauważył Zayn jest teraz pieskiem tej szczurzycy, a mi to szczerze wisi koło nosa. Niech robi co chce, ale i tak przegra wojnę, będzie się smażył w piekle. Będzie żałował, że wolał zło. A wszystko dlatego, że zachciało mu się romansów z Katherine, przed którą go ostrzegałam.
-Tęsknię za nią- powiedziała Destiny i mocno wtuliła się w Louisa. Oni nie mogą zrezygnować z wojny, bo wtedy przegramy i wszyscy zginą. – nie chcę brać udziału w bitwie, nie chcę was stracić. Po co w ogóle my mamy się bić? Zrezygnujmy- teraz każdy zaczął między sobą rozmawiać. Wrzawa wypełniła całe pomieszczenie. Dess zawsze potrafiła przekonywać do swoich pomysłów, nawet osobę całkowicie zrównoważoną.

-Julce by to się nie spodobało- oznajmił Louis. – ona by walczyła.
-Nie walczyłaby przeciwko Zaynowi, kochała go- do dyskusji wtrąciła się Aga.
-Ale ona zawsze wybiera drogę do szczęścia innych, a nie swojego. Uratowałaby świat- dodał Liam. Chciałabym ich przytulić i powiedzieć, że żyję, ale nie mogę, bo wszystko nie wypali.
-Liam, Julka nie żyje, a ja nie dam rady uratować świata- zaprzeczyła Adzia. Da radę, tylko musi uwierzyć w siebie. Ma zbyt mało wiary w siebie. Po jakimś czasie wszyscy zasnęli, a ja postanowiłam odwiedzić siostrę w jej śnie. Skupiłam się i zamknęłam oczy.
-Aguś- dziewczyna wstała znad rzeki. Znajdowała się nad polanką, dookoła było zielono, na polance były różnorodne kwiaty.
-Julka, to ty- złapała mnie za rękę. – gdzie ty właściwie jesteś?
-Nie ważne, teraz musisz mnie posłuchać bardzo uważnie- złapałam ją za oba nadgarstki- Dess i Louis muszą walczyć, jeśli uciekną wszyscy zginą. Aga poprowadź ich.
-Ja nie dam rady- odeszła ode mnie zrezygnowana.
-Nie mów tak. Ja wierzę, że potrafisz, zresztą pomogę ci
-Jak?! Nie żyjesz- dodała nieco ciszej.
-Zawsze będę przy tobie, jesteś moją siostrzyczką. Pamiętasz w podstawówce, jak Ronie ci dokuczała? Pomogłam ci
-Przywaliłaś jej- wybuchłyśmy śmiechem. – kocham cie Juluś, ale śmierci nie pokonasz, nie jesteś Bogiem. –usiadła na zielonej trawie i brodziła dłonią w wodzie. – ten świat już nigdy nie będzie taki sam. Rodzice nie wrócą, a chciałabym ich jeszcze raz zobaczyć.
-To da się zrobić- wstałam i użyłam mocy, by sprowadzić tutaj moich rodziców. – Aga zobacz- wskazałam na sylwetki dwójki starych wampirów, którzy z twarzy przypominali dwójkę trzydziestosześciolatki oraz trzydziestodziewięcioletnia. Na twarzy mojej siostry pojawił się cień uśmiechu, a w oczach miała łzy. – trzymaj się Aguś.- zamachałam jej lewą dłonią i wyszłam z jej snu. Stanęłam przy łóżku i dostrzegłam cień uśmiechu na twarzy śpiącej Agaty. Czułam się szczęśliwa. Do uszu dobiegł głos Kacpra i Zayna, którzy rozmawiali. Wyszłam na korytarz i zobaczyłam ich obu. To… nie to na pewno jakieś złudzenie. Przecież sam najpierw wyzywał Kacpra, a teraz to sobie rozmawiają jak starzy, dobrzy przyjaciele.

-Musisz zabrać im ten gwizdek, a ja pozwiedzam Aleksandrię- uśmiechnął się chamsko Kacper.
-Luz stary. Wierzysz w duchy?- Kac wyszczerzył na niego oczy, a potem wyśmiał.
-Co znowu ci się Julka objawiła?- zaczął zamaszyście gestykulować. – masz Katherine, ona jest jak Julka, nawet lepsza. Adams nie żyje- ale bym mu teraz przywaliła w ten pieprzony ryj, pełen zadumy nad swoją osobą. On naprawdę jest małym wilkołakiem, który chce się wybić. Jego matka nie żyje, a ojciec jest alkoholikiem, który bił go, gdy był małym chłopcem. Historia słowem z filmu. Malik wszedł do mojego pokoju, a ja oparta o futrynę drzwi bacznie go obserwowałam. Wspiął się na moje łóżko i odsłonił klapkę, po czym wyjął szkatułkę. Na samą myśl, że zaraz zobaczę rozczarowanie z jego strony na moich ustach zagościł triumfalny uśmiech.
-Nie ma, kurwa nie!- wrzasną, ale został skarcony przez Kacpra. Chłopak wybiegł z pokoju, a potem razem z wilkołakiem zniknęli. Podążyłam ich śladem i przeniosłam się do Aleksandrii. Piękne miasto. Szłam tuż za nimi i dokładnie słyszałam o czym rozmawiali. Chcą wynieść z biblioteki, która powinna być gdzieś nieopodal katakumb, książkę, a raczej jakiś starożytny zwój, który zawiera informacje na temat zła. Katherine chce wyrolować Aresa i Nerona, więc musi zdobyć zwoje. Teleportowałam się do podziemi i szukałam tych zwojów, ale na ścianach były same bazgroły. Nie no chwila, czy ja jestem taka głupia jak oni? Grobowiec faraona, piramidy, sfinks. To tam są zwoje. Przeniosłam się do piramidy i tam zaczęłam szukać jakiś znaków, ale były tu wypisane jakieś ostrzeżenia o klątwie. W nosie mam klątwę, za tydzień jest wojna, a ja muszę wiedzieć jak zwyciężyć. Z grobowca wyjęłam zwój, a później przeniosłam się do Starej Jaskini, do której nikt od lat nie zaglądał.
*Zayn*
-I znowu to samo!- wilk z całej siły przywalił w ścianę grobowca.- ktoś jest o krok przed nami, a Katherine to się nie spodoba. – przeczesał ręką włosy, a potem wróciliśmy do domu brunetki. Na sofie siedział Elijah, który tylko czekał na pozwolenie, aby zabić swoje rodzeństwo.
-Macie to?- spojrzeliśmy z psem na siebie i nic z siebie nie wydusiliśmy.
-Nie mają- stwierdził Elijah. Miałem ochotę mu przywalić.
-No to słucham- brunetka założyła ręce pod piersiami- mówcie to tym razem wam przeszkodziło. Jakaś czarownica, gryf, a może jednorożec?
-Po prostu nic tam nie było- powiedziałem znudzony.
-Na pewno źle rozszyfrowaliście znaki, pokaż mi to – wilk podał jej swoją komórkę, a ona zaczęła przeglądać zdjęcia, które zrobiliśmy.- grobowiec faraona, to tam powinny być zwoje.
-Ale nie ma- powiedziałem przez zęby.
-Masz znaleźć osobę, która jest sabotażystą- słowa te skierowała do Kacpra. Nadal go nienawidzę, bo skrzywdził Julkę, a ona się mną tylko bawiła. Byłem zabawką w jej dłoniach. Owinęła mnie sobie wokół palca.    
____________________________________
I jak wam sie podoba ten rozdział? Spodziewał sie ktoś takiego obrotu sprawy? No i jeszcze jedno dzięki za komy i wejścia. A i mam nowego bloga:
buźka miśki ;**

11 komentarzy:

  1. Super rozdział. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. cudo.! ; *
    ja już chcę tą wojne, bo to takie ciekawe... ; )

    Julka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny. Nie spodziewałam się tego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super... :P nie spodziewałam się... :D czekam na next...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku świetny rozdział *_*
    Też się tego nie spodziewałam :D
    Czekam z niecierpliwością na next'a <3.
    Buziaczki i wenki kochana xx
    Caroline

    P.S
    U mnie nowy rozdział :).
    http://takemetotheendoftheworld-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Zayn jest teraz po stronie klienta, ale on i Julka muszą być razem... Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział :*
    zapraszam na mojego bloga: http://are-from-two-different-worlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy dodasz 2.5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za niedługo cierpliwości. Mam co do tego rozdziału pewnie wątpliwości dlatego chyba jutro,albo jakoś pod koniec tygodnia ;P

      Usuń
  9. kiedy będzie

    OdpowiedzUsuń